Historia perfekcji – Aston Martin DB

Historia perfekcji – Aston Martin DB
fot. Aston Martin

Seria modeli oznakowana DB nie zebrała sławy jedynie dzięki popularnej serii filmów i książek o agencie 007. Jej stylistyka, jakość wykonania i osiągi, są kwintesencją auta idealnego, łączącego w sobie sportowe usposobienie Porsche i klasę Bentleya.


Sama marka przywołuje odmienne obrazy dla różnych osób. Nostalgicznym fanom przeszłości z pewnością kojarzy się rekordami bitymi na torze w Brooklands, patriotom ze wszystkim, co jest świetne w brytyjskiej produkcji i inżynierii, natomiast większości ludzi na całym świecie Aston Martin kojarzy się z ulubionym autem najsubtelniejszego z tajnych agentów — Jamesa Bonda.

Sean Connery obok Astona Martina DB5, fotografia z planu Goldfinger

Brytyjska firma miała dość burzliwą historię. Rozpoczęta w 1913 roku produkcja samochodów została po chwili zatrzymana przed rozpoczęciem pierwszej Wojny Światowej. Po niej działalność została zrewitalizowana i Astony zaczęły odnosić liczne sukcesy na wspomnianym wcześniej torze wyścigowym. Niestety, firma zbankrutowała w 1924, a następnie w 1925, po czym obaj pierwotni właściciele wycofali się rok później. Później marka dwukrotnie zmieniła posiadacza, w międzyczasie wypuszczając z fabryki znikomą ilość pojazdów, aż została przejęta przez Sir Davida Browna wraz z innym brytyjskim przedsiębiorstwem o nazwie Lagonda. Były producent traktorów przyczynił się do odrodzenia firmy, a jego inicjały zdobią najlepsze, co Aston Martin może zaoferować — auta serii DB, którym zaraz będziecie mogli się przyjrzeć.

DB3S na torze, fot. Aston Martin

2-litre Sports (1948-1950)

Tytułowymi inicjałami został mianowany dopiero później, przy premierze kolejnego modelu, ale to on wszystko rozpoczął. Nadwozie w konfiguracji dwudrzwiowego roadstera i silnik R4 o pojemności dwóch litrów przenosił napęd na tylną oś i był z pewnością idealnym wyborem na stylową, popołudniową przejażdżkę. Wyprodukowano jedynie piętnaście egzemplarzy, ale to były dopiero nowe początki.

DB1, fot. Aston Martin

DB2 (1950-1953)

Pierwszy model noszący emblemat DB oraz używający silnika Lagondy, który był 2.6 -litrową rzędową szóstką produkującą imponujące, jak na swoje czasy, 105 koni mechanicznych. Po premierze auta w Nowym Jorku firma nie mogła nadążyć z realizacją licznych zamówień ze względu na deficyt stali, jaki miał miejsce po drugiej wojnie światowej. Pomimo trudności udało się wyprodukować 410 samochodów, które cieszyły się znaczną popularnością, więc marka zdecydowała się na stworzenie następcy o nazwie DB2/4. Jego karoseria uległa drobnym zmianom, a moc została zwiększona do 125 koni mechanicznych, a następnie do 140 w kolejnych latach.

DB2, fot. Aston Martin

DB Mark III (1957-1959)

Po wielkim sukcesie DB3 i DB3S, nie będącymi modelami produkcyjnymi, pojawił się Mark III, który to zmienił. Zwróćcie uwagę na charakterystyczny dla marki grill, który pojawił się tu pierwszy raz. Tym razem lista opcji oferowanych przez firmę była większa, a wyższe konfiguracje pod koniec swojej produkcji posiadały prawie 200 kucy, co czyniło z nich naprawdę szybkie fury. Samochód zadebiutował w noweli Goldfinger jako transport agenta 007. Był to początek romansu marki z serią książek i filmów.

DB Mark III, fot. Aston Martin

DB5 (1963-1965)

Model DB4 dał początek ikonicznej stylistyce, której marka trzymała się aż do modelu DB6, lecz najwspanialsze jest DB5. To właśnie ono rozpoczęło filmową współpracę w produkcjach o Jamesie Bondzie, która trwa po dziś dzień. Auto o genialnej stylistyce nie posiada prawdopodobnie żadnych wad i z pewnością był to plakat w pokoju niejednego dzieciaka z zajawką motoryzacyjną. Pod maską kryje się 4-litrowa jednostka o mocy 285 km, która jest zdecydowanym atutem, jeśli planujemy szybkie zmycie się po angielsku.

DB5, fot. Aston Martin

DB7 (1994-2004)

Emblemat wypadł z obiegu marki aż do roku 1994, kiedy zaprezentowano model kontynuujący historię serii. DB7 miał być mniejszym bratem w katalogu, który nie istniał dla oszałamiających osiągów, lecz dla perfekcyjnie wyważonej i smukłej stylistyki, do której producent wrócił po latach produkcji kanciastych aut inspirowanych rynkiem amerykańskim. Linia może kojarzyć się z Jaguarem. Nie jest to pomyłką, bo dwaj Brytyjczycy nawiązali tu współpracę. Samochód posiadał niewystarczająco mocny silnik sześciocylindrowy, lecz później pojawiła się możliwość wykupienia opcji V12 o mocy 435, co było już lepszym wyborem.

DB7, fot. Aston Martin

DBS V12 (2007-2012)

W porównaniu do obrzydliwej pierwszej generacji, ten model wyszedł wyjątkowo okazale. Niczym niezaburzona, smukła i elegancka bryła, kryjąca pod sobą potęgę sześciolitrowego silnika V12 produkującego 510 km, który rozpędza auto do setki w 4.3 sekundy. Ten Aston odegrał rolę w aż dwóch filmach o Bondzie: Cassino Royale i Quantum of Solace, gdzie został ujęty w genialnej scenie pościgowej nad jeziorem Garda.

DBS, fot. Aston Martin

DB9 (2004-2017)

Jeden z największych sukcesów marki, co potwierdza jego wieloletnia produkcja. Nieśmiertelny design nadal wyglądający świeżo, klasa i osiągi, to cechy definiujące ten model. Auto doczekało się wielu specjalnych edycji, zaczynając od wykończonego 24-karatowym złotem Roku Smoka i kończąc na ekstremalnych egzemplarzach z wypatroszonym wnętrzem i zwiększoną mocą.

DB9 James Bond Edition, fot. Aston Martin

DB10

Model stworzony specjalnie na potrzeby filmu. W Spectre odegrał oczywiście rolę wiernego wehikułu Jamesa Bonda, który i tak na koniec doszczętnie go niszczy. Tak naprawdę unikatowy egzemplarz był chwytem marki, która chciała zebrać wśród widzów opinie na temat planowanej w przyszłości stylistyki, co potwierdził następny model produkcyjny.

DB10, kadr z filmu Spectre

DB11 (2017- )

Najświeższy DB to zupełnie nowa konstrukcja wszystkich podzespołów, takich jak wykonany z aluminium silnik v12 o mocy 608 km. Obecnie auto jest też dostępne w wersji napędzanej motorem V8 dostarczonym przez Mercedesa (w końcu Daimler posiada 5% udziałów Astona). Ogólna sylwetka i proporcje nie uległy tak znacznej zmianie, jak linie auta. Są ostrzejsze i bardziej futurystyczne — zwłaszcza tylne, podkreślone specyficznymi reflektorami. Samochód prezentuje się bardzo dobrze, a jakość wykonania jest na jeszcze wyższym poziomie, co w dużej mierze ułatwia technologia. Cena jest oczywiście dość wygórowana i wynosi 148 tysięcy funtów w najsłabszej wersji.

DB11, fot. Aston Martin

Brytyjska marka, pomimo licznych zmian właściciela, nadal utrzymuje swoją klasę i dba o jej namacalność w obecnych modelach. Choćby w DB11 pojawił się elegancki bajer, jakim jest system miękko domykający sporawą maskę, dzięki czemu właściciel może pozostać dżentelmenem nawet na poboczu drogi, zamykając komorę silnika w swoich białych rękawiczkach z logo Aston Martina.

Wnętrze DB11, fot. Aston Martin

Pomimo tego, że auta nie są już w 100% brytyjskie, zachowują swoją klasę i szanują drogę, jaką marka obrała przy swoich początkach. Producent wciąż dba o wspomnianą symbiozę elegancji i ducha sportowego. Dzięki temu po zjeździe z toru możemy przebrać się w smoking  i udać na dystyngowaną imprezę niczym prawdziwy 007.

DB10, materiały promujące Spectre reklamujące Astona Martina

Działając w zgodzie z rozporządzeniem RODO prosimy o zapoznanie się z Polityką prywatności serwisu.
Kontynuując przeglądanie strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookies. Aby dowiedzieć się więcej zapoznaj się z naszą Polityką plików cookies.